Urząd Miasta Łodzi

Łódzcy Sportowcy

W grupie aktywnych sportowców z Łodzi są m.in.: mistrz Europy i wicemistrz świata w biegu na 800 m Adam Kszczot, czterokrotna olimpijka w strzelectwie sportowym Agnieszka Nagay i multimedalistka MP w pływaniu Aleksandra Urbańczyk - Olejarczyk. To niespełna połowa łódzkiej kadry na IO Rio 2016. Na tej imprezie nasze miasto reprezentowali też: skoczek wzwyż Sylwester Bednarek, siatkarz plażowy Grzegorz Fijałek, pływak Filip Wypych i tenisista Jerzy Janowicz.

Adam Kszczot

Na olimpijskim stadionie w Pekinie 25 sierpnia 2015 w finale biegu na 800 m o tytuł mistrza świata walczyło ośmiu zawodników. Wśród nich był niespełna 26-letni Adam Kszczot. Lekkoatleta RKS Łódź minął linię mety tuż za Kenijczykiem Davidem Rudishą, który wygrał bieg z czasem 1:45,84.

Kszczot z wynikiem 1:46,08 został wicemistrzem świata, lecz tuż po zakończeniu rywalizacji na jego twarzy trudno było odnaleźć oznaki radości. Widać było natomiast grymas niezadowolenia. To najlepiej pokazuje charakter Kszczota, który jest nie tylko jednym z najlepszych, ale też najambitniejszych polskich lekkoatletów.

„Jeżeli u zawodnika, który zdobywa tytuł wicemistrza świata zamiast radości widzimy złość, to świadczy to o jego niesamowitym charakterze. Adam pojechał do Pekinu po medal i go zdobył, choć nie był faworytem, bo w stawce finalistów miał dopiero piąty rekord życiowy (1:43,30). W tej sytuacji srebrny medal to ogromny sukces. Po biegu widać jednak było, że Adam chciał jeszcze więcej. On regularnie poprawia swoje wyniki, ale ciągle mu mało. Możemy więc być pewni, że zrobi wszystko, by srebro z Pekinu nie pozostało jego największym sukcesem. To nadal młody, ale już bardzo doświadczony zawodnik" - powiedział prezes ŁOZLA Lech Leszczyński.

Kszczot urodził się 2 września 1989 r. w Opocznie, jednak od dawna związany jest z Łodzią i RKS. W tym ostatnim pojawił się jedenaście lat temu i spotkał z trenerem Stanisławem Jaszczakiem. Praca z tym szkoleniowcem szybko zaowocowała sukcesami na międzynarodowych arenach. W biegu na 800 m Kszczot został najpierw brązowym medalistą ME juniorów (Hengelo 2007), a później młodzieżowym mistrzem Starego Kontynentu (Kowno 2009, Ostrawa 2011). Na tym dystansie zawodnik RKS zaczął również kolekcjonować medale w kategorii seniorów. Rozpoczęło się od brązowych krążków na halowych MŚ w Dausze (2010) i ME w Barcelonie (2010). Jeszcze lepiej było w Paryżu, gdzie Kszczot zdobył tytuł halowego mistrza Europy (2011).

Rok później zawodnik zdecydował się na zmianę szkoleniowca i rozpoczął treningi ze Zbigniewem Królem. Ta współpraca przyniosła kolejne sukcesy. W Goeteborgu Kszczot ponownie został halowym mistrzem Europy (2013), w Sopocie wywalczył halowe wicemistrzostwo świata (2014), a na stadionie w Zurychu tytuł mistrza Starego Kontynentu (2014), który obronił później w Amsterdamie (2016). Listę międzynarodowych sukcesów uzupełnia wicemistrzostwo świata z Pekinu (2015). W swoim dorobku zawodnik RKS ma również m.in. dziewięć tytułów MP w biegu na 800 m. Pięć z nich zdobył na stadionie (2009, 2010, 2012, 2014, 2015), a cztery w hali (2009, 2010, 2011, 2014). Jest rekordzistą Polski na 1000 m (2:15,72) oraz halowym rekordzistą kraju na 800 m (1:44,57). W medalowym dorobku cały czas brakuje jednak trofeum z IO, na których Kszczotowi nie udalo się jeszcze awansować do finału.

Warto dodać, że wicemistrz świata z Pekinu z powodzeniem łączył sport z nauką i na Politechnice Łódzkiej ukończył zarządzanie inżynierskie.

Aleksandra Urbańczyk - Olejarczyk

100 medali Oli - w czerwcu 2015 pod takim hasłem odbyła się uroczystość, w trakcie której pierwszy wiceprezydent Łodzi Tomasz Trela i dyrektor Wydziału Sportu UMŁ Marek Kondraciuk w imieniu władz miasta uhonorowali sportowe wyniki 28-letniej Aleksandry Urbańczyk-Olejarczyk.

Pływaczka AZS UŁ PŁ była wówczas tuż po zdobyciu setnego seniorskiego medalu mistrzostw Polski, ale już wtedy było wiadomo, że jej dorobek szybko się powiększy. Kilka miesięcy później miała na koncie 106 medali MP - 58 złotych, 32 srebrne, 16 brązowych - i po raz kolejny potwierdziła, że jest wyjątkowym sportowcem.

Urbańczyk-Olejarczyk należy do niewielkiej grupy zawodników, którzy przez wiele lat potrafili utrzymać formę na bardzo wysokim poziomie. Wystarczy przypomnieć, że swój pierwszy medal w kategorii seniorek zdobyła 24 maja 2002. Jako piętnastolatka w Gorzowie Wielkopolskim stanęła wówczas na najniższym szczeblu podium rywalizacji na 50 m dowolnym. „To był tylko brązowy medal, który jednak dla juniorki był bardzo ważny. Dzięki niemu poczułam, że powoli wkraczam do seniorskiego pływania" - wspominała później Urbańczyk-Olejarczyk.

Wychowanka MKS Trójki Łódź do czołówki polskiego pływania wpłynęła szybko i zdecydowanie, a wspomniany medal z Gorzowa Wielkopolskiego był zapowiedzią fantastycznej serii, która po ponad 13 latach jeszcze się nie skończyła. 30 maja 2015 Urbańczyk-Olejarczyk w Szczecinie została mistrzynią kraju na 50 m grzbietowym. To był ten jubileuszowy krążek, za który od władz miasta dostała pamiątkowy ręcznik z napisem „100 medali Oli" (setny krążek zawodniczka przekazała wiceprezydentowi Treli). Ze Szczecina do Łodzi wróciła jednak już po rozpoczęciu drugiej medalowej setki, bo dzień po jubileuszowym złocie zdobyła też srebro na 50 m motylkowym. W grudniu do tego dorobku zawodniczka AZS UŁ PŁ dorzuciła pięć kolejnych medali (cztery złote i jeden srebrny) z MP w Lublinie. Wywalczyła je tydzień po występie na ME w izraelskiej Natanji, gdzie odebrała srebro za drugie miejsce na 50 m grzbietowym.

Nie był to jednak pierwszy sukces na arenie międzynarodowej. Urbańczyk-Olejarczyk jest bowiem pierwszą łodzianką, która została mistrzynią Europy (100 m zmiennym, Wiedeń 2004) i która w konkurencjach indywidualnych stanęła na podium mistrzostw świata (brąz na 50 m grzbietowym, Stambuł 2012). Łącznie w swoim dorobku ma osiem medali ME i jeden MŚ. Jej nazwisko widnieje też w sześciu pozycjach tabeli rekordów Polski. Na basenie 50-metrowym należą do niej najlepsze wyniki na: 50 m dowolnym (25,01) i 50 m grzbietowym (28,18); na basenie 25-metrowym jest rekordzistką na: 50 m motylkowym (25,45), 50 m grzbietowym (26,03) i 100 m zmiennym (58,41). Dodatkowo na krótkim basenie ma również na koncie rekord kraju klubowych sztafet mieszanych, który na dystansie 4x50 m należy do AZS UŁ-PŁ Łódź.

W maju 2016 Urbańczyk-Olejarczyk pojechała na mistrzostwa Europy do Londynu, gdzie wywalczyła przepustkę na Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro. Minimum olimpijskie wynosiło 25,28 s, a szóstego dnia mistrzostw łodzianka w kwalifikacjach do półfinału uzyskała czas 25.10 s. "To wspaniałe uczucie! Radość, ale jednocześnie wewnętrzny spokój, jakiego dawno nie czułam" - powiedziała po wyścigu, który dał jej przepustkę do Rio. To był podwójny sukces rodziny Olejarczyków. Pływaczka AZS UŁ PŁ zrezygnowała bowiem ze szkolenia centralnego i do kwalifikacji olimpijskich przygotowywała się na własny koszt pod kierunkiem trenera-męża Bartosza Olejarczyka.

Agnieszka Nagay

W 1988 w Calgary odbyły się XV Zimowe Igrzyska Olimpijskie, w których uczestniczyła m.in. hokejowa reprezentacja Polski. W jej składzie był wychowanek Łódzkiego Klubu Sportowego Jerzy Potz, mający już za sobą występy na trzech turniejach tej rangi. W 2016 swoje czwarte IO zaliczyła łodzianka Agnieszka Nagay, która reprezentowała nasz kraj na igrzyskach w Atenach (2004), Pekinie (2008), Londynie (2012) i Rio de Janeiro.

Pod koniec lipca 2015 Nagay wywalczyła dla Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego kwalifikację na tegoroczne igrzyska w Rio de Janeiro w karabinie 3x20 (strzały na 50 m w trzech postawach), a prawie rok później została zgłoszona do składu reprezentacji Polski, która pojechała do Brazylii. Występem w Rio wyrównała osiągnięcie Potza i jednocześnie dokonała czegoś wyjątkowego w sportowej historii Łodzi. Nieżyjący już hokeista do Sapporo (1972), Innsbrucku (1976) i Lake Placid (1980) jechał bowiem jako zawodnik ŁKS, ale w Calgary był już przedstawicielem niemieckiego Eintrachtu Frankfurt. Nagay podczas wszystkich IO reprezentowała natomiast łódzkiego Orła!

Agnieszka Nagay (wcześniej Staroń) urodziła się w Łodzi 20 lutego 1981. Po szkole podstawowej kontynuowała naukę w XXV LO, gdzie na lekcjach przysposobienia obronnego ujawniła swój nieprzeciętny talent strzelecki. Jej dokonania zainteresowały prowadzącego zajęcia Janusza Kochanowskiego, nauczyciela będącego jednocześnie trenerem sekcji strzeleckiej, do której szybko wcielił zdolną uczennicę. Tak zaczęła się kariera zawodniczki, która ma na swoim koncie m.in. medale mistrzostw Europy, wojskowych mistrzostw świata, Uniwersjady i mistrzostw Polski. Za swój największy sukces Nagay uważa jednak ósme miejsce na IO w Londynie w strzelaniu z karabinu sportowego (50 m, 3 postawy).

W 2012 zawodniczka Orła przywiozła do stolicy Anglii m.in. doświadczenia z dwóch poprzednich igrzysk, na których strzelała z 10 m z karabinu pneumatycznego (11 miejsce w Atenach i 25 w Pekinie) oraz z 50 m z karabinu sportowego w trzech postawach (11, Pekin). Miała też już wtedy na koncie dwa srebrne (drużynowo) i jeden brązowy medal ME w strzelaniu z karabinu pneumatycznego. Gdyby musiała wybierac, to te krążki zamieniłaby jednak na wynik z Londynu. „Żaden medal mistrzostw Europy czy świata nie może się równać z finałem w Londynie. To było coś niesamowitego" - powiedziała Nagay.

Na ME w Mariborze w lipcu 2015 rywalizację w strzelaniu z karabinu na 50 m (trzy postawy) łodzianka zakończyła na szóstym miejscu. Do kraju wróciła z olimpijską kwalifikacją dla Polski i z tytułem drużynowej mistrzyni Europy, wywalczonym wspólnie z Karoliną Kowalczyk i Sylwią Bogacką. Te sukcesy zostały docenione przez władze miasta, w imieniu których pierwszy prezydent Łodzi Tomasz Trela oraz dyrektor Wydziału Sportu UMŁ Marek Kondraciuk przekazali zawodniczce nietypowy prezent - złoty nabój z wygrawerowanymi edycjami IO, w których Agnieszka brała już udział. Na zakończenie roku Nagay otrzymała też nagrodę finansową w wysokości 12 tys. zł.

Podopieczna Tomasza Łukaszewskiego swoją strzelecką pasję realizuje jednak nie tylko na sportowych strzelnicach. Zawodniczka Orła postanowiła bowiem w sposób praktyczny wykorzystać swoje umiejętności i została... żołnierzem Sił Powietrznych. Dzięki temu mogła też brać udział w wojskowych mistrzostwach świata, na których skompletowała już medale we wszystkich kolorach.

Karierę sportową i pracę zawodową Nagay z powodzeniem łączyła z nauką. Jest absolwentką Uniwersytetu Łódzkiego, na którym uzyskała tytuł doktora nauk biologicznych w zakresie biofizyki. Ukończyła też podyplomowe studia trenerskie na wrocławskiej Akademii Wychowania Fizycznego. W polskiej armii jest jedynym starszym szeregowym z doktoratem!

Agnieszka Nagay jest zawodniczką Klubu Sportowego "Społem".

Sylwester Bednarek

Lipiec - młodzieżowe mistrzostwo Europy, sierpień - brązowy medal mistrzostw świata seniorów, wrzesień - Złoty Krzyż Zasługi nadany przez prezydenta kraju, a na koniec zwycięstwo w Plebiscycie Przeglądu Sportowego w kategorii Odkrycie Roku. To nie jest lista pobożnych życzeń, tylko krótkie podsumowanie najlepszego okresu w karierze Sylwestra Bednarka.

Zawodnik RKS Łódź 28 kwietnia 2009 skończył 20 lat i wszyscy już wtedy wiedzieli, że jest to niezwykle utalentowany skoczek wzwyż. Bednarek udowodnił to w lipcu 2008, gdy z wynikiem 2,24 sięgnął w Bydgoszczy po tytuł wicemistrza świata juniorów. W lutym 2009 na organizowanym przez Artura Partykę halowym mityngu w Łodzi Bednarek ustanowił swój rekord życiowy, pokonując poprzeczkę zawieszoną na wysokości 2,30. Dla młodego zawodnika była to zapowiedź sezonu marzeń.

W lipcu 2009 łodzianin wyjechał do Kowna na młodzieżowe mistrzostwa Europy. Z Litwy wrócił ze złotym medalem, który wywalczył po udanym skoku na wysokość 2,28. Zwycięstwo w tych zawodach dało mu przepustkę do Berlina, gdzie w sierpniu odbywały się mistrzostwa świata seniorów. Bednarek przebrnął eliminacje do konkursu głównego, w którym zaliczył cztery wysokości: 2,18, 2,23, 2,28 i 2,32. Ten ostatni wynik zapewnił mu trzecie miejsce w konkursie (razem z Niemcem Raulem Spankiem) i brązowy medal MŚ! Trzeba podkreślić, że z takim samym rezultatem zawody ukończyli wicemistrz świata Kyriakos Ioannou (Cypr) i mistrz Jarosław Rybakow (Rosja).

Kilkanaście dni po występie na Stadionie Olimpijskim w Berlinie Bednarek został odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Złotym Krzyżem Zasługi. Podsumowaniem fantastycznego sezonu było zwycięstwo w Plebiscycie Przeglądu Sportowego, w którym uznano go Odkryciem Roku 2009.

Wydawało się, że tak rozpoczęta kariera musi jeszcze nabrać rozpędu i wkrótce podopieczny Lecha Krakowiaka nawiąże do najlepszych osiągnięć Partyki. Ten ostatni występy na arenach sportowych zakończył w lipcu 2002 i od tego czasu czekał na godnego następcę, który będzie w stanie chociaż zbliżyć się do rekordów Polski. Miał to zrobić Bednarek, jednak nikt nie przewidział, że w kolejnych latach zawodnik RKS zamiast z rywalami będzie walczył z kontuzjami.

Po sezonie 2010 miał operację prawego kolana, ale nie zdołał po niej wrócić do normalnych treningów. Szybko okazało się, że potrzebny jest kolejny zabieg. To był początek różnorodnych problemów, z którymi skoczek borykał się do tego roku. Gdy uporał się z kłopotami zdrowotnymi, to nie mógł odnaleźć formy, więc niemal wszyscy spisali go na straty. Sam zawodnik nie zamierzał się jednak poddać i podejmował kolejne próby powrotu do poważnego skakania. Przed tegorocznym sezonem zmienił szkoleniowca i rozpoczął pracę pod okiem Michała Lićwinko, męża i trenera Kamili - halowej mistrzyni świata.

Nagroda za pracę i wiarę we własne możliwości przyszła na początku czerwca 2016. Na stadionie AZS w Łodzi odbywały się Akademickie Mistrzostwa Polski, w których w barwach Politechniki Łódzkiej wystartował również Bednarek. Skakał na luzie, bez presji i w pierwszej próbie pokonał osiem wysokości - z 2,27 włącznie. Później w trzecim ppodejściu zaliczył 2,29, wypełniając tym samym olimpijskie minimum Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. W pierwszej połowie lipca, tuż po zakończeniu ME w Amsterdamie, związek podjął decyzję, że Bednarek znajdzie się w kadrze na IO, jednak w Rio nie przebrnął eliminacji.

Wyjazd do Brazylii był więc dla niego szczęśliwym zakończeniem wieloletnich niepowodzeń i problemów zdrowotnych, ale z pewnością nie spełnieniem marzeń. Te sięgają bowiem wyników osiąganych wcześniej przez Partykę, który nadal jest rekordzistą Polski na stadionie (2,38) i w hali (2,37). Ten drugi wynik wychowanek Łódzkiego Klubu Sportowego ustanowił w wieku 31 lat, dwa sezony przed końcem kariery. Bednarek ma więc jeszcze czas na spełnienie marzeń.

Grzegorz Fijałek

Głowa do góry i łap się za chmury - to życiowe motto Grzegorza Fijałka, siatkarza plażowego, który w parze z Mariuszem Prudlem przecierał polskie szlaki na największych imprezach w tej dyscyplinie sportu.

Fijałek urodził się 11 maja 1987 w Andrychowie i przez wiele lat nie miał pojęcia o istnieniu starszego o rok Prudla, który od początku związany był z Rybnikiem. Na szczęście dla polskiej siatkówki plażowej drogi obu sportowców połączyły się. Fijałek z Prudlem stworzyli parę, która szybko zdominowała krajowych rywali i zaczęła również odnosić sukcesy na arenach międzynarodowych.

Zaczęło się w 2008 od tytułu mistrzów Europy U-23 oraz wicemistrzostwa Polski seniorów. Rok później na krajowym podwórku Fijałek i Prudel byli już najlepsi. W 2011 w Stavanger zajęli drugie miejsce w zawodach cyklu World Tour. Był to wynik, jakiego wcześniej nie udało się osiągnąć żadnej polskiej parze. Wkrótce na swoim koncie zapisali kolejny historyczny sukces, jakim było wywalczenie kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Do stolicy Anglii jechali jako pierwsi polscy olimpijczycy w siatkówce plażowej, jednak nie zamierzali zadowolić się tym tytułem i samym udziałem w największej imprezie sportowej świata. Po znakomitej grze debiutanci dotarli do ćwierćfinału, w którym byli o krok od pokonania rozstawionej z numerem 1 brazylijskiej pary Cerutti/Rego. W tie-breaku Polacy prowadzili 11:8, a później mieli w górze piłkę meczową. Niestety, nie skończyli jej i po dramatycznej końcówce ulegli rywalom 15:17.

„Podobno nic dwa razy się nie zdarza, więc ja mam nadzieję, że po raz drugi nie zdarzy się już taki pechowy mecz jak w Londynie. Tam dosłownie centymetry dzieliły ich od awansu do strefy medalowej. Myślę, że w tym roku będzie już czwórka i będzie medal" - mówił w lipcu 2016 dyrektor Wydziału Sportu UMŁ Marek Kondraciuk. Niestety, nie były to prorocze słowa, gdyż kolejny występ olimpijski zakończył się na fazie grupowej.

Zainteresowanie łódzkiego magistratu wynikami zawodników pochodzących z południa Polski nie jest przypadkowe. Na IO do Londynu Fijałek jechał już bowiem jako zawodnik UKS SMS Łódź, w barwach którego świętował później kolejne sukcesy. W 2013 w austriackim Klagenfurcie Grzegorz i Mariusz zdobyli pierwszy w historii polskiej siatkówki plażowej medal mistrzostw Europy. Stanęli na najniższym szczeblu podium, a po trzech latach powtórzyli ten wynik. Tym razem brązowy medal wywalczyli w Szwajcarii, gdzie w meczu o trzecie miejsce pokonali 2:0 (21:17, 21:19) Aleksandra Brouwera i Roberta Meeuwsena z Holandii. Brąz zdobyli pod wodzą słowackiego trenera Martina Olejnaka, z którym pracowali już od dłuższego czasu.

Za sukces w Szwajcarii Fijałek otrzymał od władz Łodzi finansową nagrodę w wysokości 10 tys. zł. Czek opiewający na taką kwotę wręczył pierwszy wiceprezydent Łodzi Tomasz Trela. 

Filip Wypych

W maju 2011 w Ostrowcu Świętokrzyskim odbywały się mistrzostwa Polski w pływaniu. Jednym z uczestników był 20-letni Filip Wypych z MKS Trójka Łódź. Wychowanek trenera Krzysztofa Chelińskiego w finale B na 100 m kraulem zajął ósme miejsce. Trudno więc uwierzyć, że właśnie ten wyścig dał łodzianinowi miejsce w reprezentacji Polski. A jednak...

Zawody w Ostrowcu były szansą na wywalczenie przepustki do Szanghaju, który w 2011 był gospodarzem pływackich mistrzostw świata. Na dystansie 50 m kraulem minimum wyznaczone przez Polski Związek Pływacki wynosiło 22.35. Podczas wspomnianego finału B MP w Ostrowcu Wypych w znakomitym stylu pokonał pierwszą część wyścigu, czyli właśnie 50 m. Przepłynął je w czasie 22.25 i tym samym zdobył miejsce w 12-osobowej kadrze Polski, z którą poleciał do Szanghaju na pierwsze w swojej karierze mistrzostwa świata.

Debiut nie wypadł okazale. Łodzianin z wynikiem 22,99 nie awansował do półfinału, ale nie miał też zbyt wiele czasu do rozpamiętywania przyczyn tego niepowodzenia. Z Szanghaju szybko przeniósł się bowiem do Shenzen, gdzie w połowie sierpnia 2011 odbywała się uniwersjada. Wypych brał w niej udział jako student wydziału elektrycznego Politechniki Łódzkiej. Rywalizację na 50 m dowolnym zakończył na 16 miejscu. Dwa lata później w Kazaniu na tym samym dystansie był ósmy, a w sztafecie 4x100 dowolnym - siódmy. Wyniki te powtórzył w 2015 w koreańskim Gwangju.

Na uniwersjadach w Rosji i Korei Południowej Wypych startował już jako zawodnik AZS UŁ PŁ, w którym pływa od roku 2012. Cztery lata później był przedstawicielem tego klubu na Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro. Minimum kwalifikacyjne wypełnił w maju 2016, podczas rozegranych w Szczecinie mistrzostw Polski. Wypych zdobył na nich srebrny medal, jednak najważniejszy był wynik, z jakim ukończył rywalizację na 50 m dowolnym. Rezultatem 22.13 spełnił wymagania PZP na wyjazd do Rio, a start na IO w Brazylii był największym sukcesem w dotychczasowej karierze 25-letniego pływaka.

Kalendarz
Kontakt
EXPO 2022