Cukierni czar
|
Życie towarzyskie inteligencji łódzkiej skupiało się niegdyś w kawiarniach - wtedy zwanych cukierniami. Spotykano się w nich przede wszystkim w celu wymiany myśli a także w celu omówienia przeróżnych interesów. W eleganckich kawiarniach najważniejsze miejsce zajmował bogato wyposażony w wyroby cukiernicze bufet, lśniący od srebra i kryształów. Za kontuarem stały wzdłuż ścian wysokie oszklone szafy, kryjące w swym wnętrzu piękne bombonierki, ozdobne czekoladowe cacka, a w czasie przedświątecznym - w zależności od okresu - cukrowe i czekoladowe baranki, zajączki, figurki św. Mikołaja itp.
Wszystkie większe kawiarnie posiadały pokoje bilardowe. Goście mieli do dyspozycji także szachy i warcaby. Magnesem dla wielu bywalców kawiarni były pisma prenumerowane przez właściciela interesu i udostępniane chętnym. Przed niektórymi kawiarniami w porze letniej stoliki i krzesła wystawiano na świeże powietrze. Pierwsze kawiarnie w Łodzi pojawiły się około 1843 roku. Jedna mieściła się na Nowym Rynku 7 (dziś pl. Wolności), druga przy ul. Piotrkowskiej 5. Nie były to jednak kawiarnie w dzisiejszym tego słowa rozumieniu - głównie zajmowały się one sprzedażą wyrobów cukierniczych na wynos. Słodkości na Nowym Rynku
W1886 roku interes Szwetysza przeszedł w posiadanie cukiernika Zdzisława Konrada. Nowy właściciel rozbudował lokal i urządził go na wzór kawiarni wiedeńskich. Na piętrze nad kawiarnią, w tzw. cielętniku, organizował koncerty i zabawy taneczne dla młodzieży. Latem urządzał ogródek na Nowym Rynku. Od września 1901 roku do maja 1903 w jednej z sal cukierni odbywały się pokazy teatru żywych fotografii braci Krzemińskich. Zdzisław Konrad prowadził kawiarnię przez blisko 27 lat. Tuż przed pierwszą wojną światową zmieniła ona po raz ostatni właściciela - został nim pabianiczanin Józef Piątkowski. U „papy" Sellina Podobnie jak Szwetysz, kaliszaninem był Fryderyk Sellin, założyciel innej znanej kawiarni łódzkiej. Po odbyciu praktyki cukierniczej w Lublinie i Warszawie osiadł w Łodzi. W 1853 roku otworzył kawiarnię przy ul. Piotrkowskiej 47 na lewym rogu ul. Zielonej. Lokal mieścił się w murowanym parterowym domu i zajmował trzy pomieszczenia: bufet, do którego wchodziło się od frontu, oraz dwa pokoje gościnne. W zakładzie Sellina oprócz różnego gatunku ciast, serwowano wódki słodkie i likiery, kawę, herbatę, piwo, lemoniady itp. Lokal Fryderyka Sellina parokrotnie zmieniał adres. Przez pewien czas mieścił się przy Nowym Rynku 8, a w latach późniejszych Sellin kupił dużą nieruchomość przy ul. Konstantynowskiej 14/16 (obecnie Legionów), gdzie otworzył lokal kawiarniano-gastronomiczny. 21 lat u „Roszka"
W kawiarni „Roszka" - bo tak ją potocznie nazywano - gromadzili się wszyscy, którzy mieli jakieś znaczenie w życiu kulturalnym i społecznym Łodzi. Od godzin przedpołudniowych do północy goście w oparach aromatycznej kawy gawędzili i plotkowali. Rozmowy prowadzono w wielu językach: polskim, niemieckim, rosyjskim, a nawet żydowskim. Żaden z szanujących się przyjezdnych kupców nie pominął okazji, żeby wpaść do „Roszka". Swoje stałe stoliki mieli tu dziennikarze, adwokaci, inżynierowie, aktorzy, prawnicy, lekarze. Przesiadywał tutaj także Władysław S. Reymont, zbierając materiały do „Ziemi obiecanej". Miejscowi malarze urządzali w pomieszczeniach Roszkowskiego wystawy i aukcje obrazów. Sam gospodarz niejednokrotnie obsługiwał bardziej znakomitych gości. Siadywał zwykle przy stoliku w pierwszej salce, vis a vis wejścia. Aleksander Roszkowski miał również dwie inne cukiernie na Piotrkowskiej - pod numerami 103 i 118. W połowie 1913 roku Roszkowski sprzedał kawiarnię krewnemu Bolesławowi Gostomskiemu, który miał już kawiarnię „Paradyż" przy Piotrkowskiej 175. Roszkowski wraz z małżonką wyjechał do Szwajcarii. Kawiarnia Gostomskiego na pewien czas przejęła bogate tradycje „Roszka", nie wytrzymała jednak konkurencji sąsiadującej z nią kawiarni Grand Hotelu. Część bywalców przeniosła się również do nowo otwartego „Louvre". Po ogłoszeniu upadłości przeszła w ręce Józefa Piątkowskiego, który w tym czasie przejął na własność trzy kawiarnie łódzkie: „SIM" (skrót od szyk i moda, ul. Konstantynowska 1), „Ziemiańską" (dawna Roszkowskiego, Piotrkowska 76) oraz „Akademicką" (Piotrkowska 126), a siedem kolejnych dzierżawił. Po wojnie w dawnym lokalu Roszkowskiego znalazła pomieszczenie kawiarnia „Łodzianka". W doborowym towarzystwie Od 1913 roku w najelegantszym w mieście Grand Hotelu funkcjonowała największa kawiarnia w Łodzi. Zajmowała część pomieszczeń na parterze i pierwszym piętrze od strony ul. Piotrkowskiej.
Ciastko, kawa i... interes Tuż przed pierwszą wojną światową spośród kilkunastu kawiarni łódzkich, oprócz uprzednio wymienionych, na wyróżnienie zasługiwały jeszcze lokale Jana Szmagiera przy ul. Piotrkowskiej 26 i Michała Urichsa pod numerem 97.
Stefan Górski, autor Łodzi spółczesnej, scharakteryzował w swej książce ówczesne kawiarnie następująco: „Cukiernie mają zupełnie inny charakter niż w wielkich miastach zachodnich. W Wiedniu do café schodzą się stali bywalcy dla omówienia ważniejszych wydarzeń politycznych, w Warszawie zbiera się towarzystwo dla wzajemnego zobaczenia się i poflirtowania, w Łodzi cukiernia jest giełdą, gdzie od rana do nocy mówi się o interesach".
Opracowanie: Anna Kotecka na podstawie: Wacław Pawlak „Minionych zabaw czar, czyli czas wolny i rozrywki w dawnej Łodzi", Krzysztof R. Kowalczyński „Łódź przełomu wieków XIX/XX", Witold Kowalski „Łodzi dawnej lamus". |







Pionierem cukiernictwa w Łodzi był Szwajcar Vogeli. W latach czterdziestych XIX wieku założył w jednym z najstarszych łódzkich domów przy Nowym Rynku 4 cukiernię „Confiserie". Cukiernia szybko stała się ulubionym miejscem spotkań okolicznych mieszkańców.



Złą sławą cieszyła się natomiast kawiarnia braci Janowskich na rogu ul. Zielonej i Piotrkowskiej, gdyż uchodziła za siedlisko nielegalnych handlowców walutą.











