Relacja z otwarcia wystawy

Relacja przewodniczącego rady miejskiej w Łodzi Marcina Gołaszewskiego z otwarcia wystawy w 50 rocznicę strajków łódzkich 1971 roku.


„Zerwij kajdany, połam bat - A mury runą” - Spotkałem dziś Włókniarki - Bohaterskie Łodzianki, które 50 lat temu, 10 lutego 1971r. podniosły rękę na „władzę ludową” - powiedziały dość urągającym godności warunkom pracy, podwyżkom cen żywności i obniżeniu pensji. W całej Łodzi rozpoczęły się masowe protesty, które zmusiły rząd do ustępstwW Manufakturze otwarto wystawię poświęconą tym wydarzeniom

Pamiętam doskonale historie moich babć, mojego taty, który też pracował jako włókniarz. Dla moich babć to było wielkie wydarzenie – 55 tysięcy strajkujących w naszym mieście, z czego 80 proc. to kobiety. Kobiety, które miały wtedy odwagę powiedzieć  Nie, dość - żądamy przywrócenia niższych cen żywności. Mając w pamięci wydarzenia z grudnia 1970 roku, zostały w zakładach i podjęły strajk okupacyjny. Miały odwagę wyrwać z ręki ówczesnemu premierowi mikrofon i wykrzyczeć mu głośno w twarz Nie!

To nie są tylko wydarzenia historyczne – my sami znajdujemy się teraz w momencie, kiedy kobiety wychodzą na ulicę i walczą o swoją godność, o godność człowieka.

Było to jedno z niewielu ustępstw osiągniętych przez protestujących przed powstaniem „Solidarności”. Dziś zryw ten jest niemal zupełnie nieobecny w pamięci o walce z reżimem komunistycznym.

Pierwszą reakcją władz było postawienie w stan pogotowia kilku tysięcy żołnierzy i milicjantów. Duża część sił została skupiona wokół siedziby Komitetu Wojewódzkiego PZPR, ponieważ obawiano się jego podpalenia, tak jak stało się to w Gdańsku i Szczecinie.

 

Przyjazd premiera Jaroszewicza

Po zakończeniu trzygodzinnego wiecu Jaroszewicz podjął decyzję o spotkaniu ze strajkującymi włókniarkami z dwóch ośrodków protestu – Zakładów im. Marchlewskiego i „Obrońców Pokoju”.

„Znalazłem się wśród setek straszliwie zdenerwowanych i zmęczonych kobiet, pracujących wówczas w warunkach urągających elementarnym wymogom higieny i bezpieczeństwa pracy. A przy tym one tak mało zarabiały! Odwiedziłem w nocy trzy duże stare zakłady włókiennicze znajdujące się w najtrudniejszej sytuacji lokalowej i technicznej. Wiele wówczas na tej nocnej zmianie przeżyłem i zrozumiałem. Zrozumiałem też, że albo trzeba podnieść włókniarkom płace, ale taki wariant pociągnąłby za sobą lawinę roszczeń płacowych, albo czym prędzej zrezygnować z podwyżki cen dokonanej w grudniu. Nie mieliśmy rezerw na taką decyzję, wierzyłem jednak, że jeśli pozbędziemy się sporów płacowych, ruszymy naprzód”.

Włókniarki zalały Jaroszewicza żądaniami podniesienia pensji, poprawy warunków pracy i obniżenia pensji kierownictwu fabryk. Jedna z włókniarek próbowała wyrwać mu mikrofon. Każda jego wypowiedź była zagłuszana, a propozycje kwitowane głośnym „nie”. Podobna atmosfera panowała w Zakładach im. Obrońców Pokoju:

„Premierowi trudno było dojść do głosu, bo kobiety wybuchały płaczem lub był przekrzykiwany. Kilka razy pytał salę, czy wrócą do pracy, ale za każdym razem w odpowiedzi słyszał głośne - nie. Kiedy ponownie zaczął namawiać do przerwania strajku jedna z włókniarek wyrwała mu mikrofon, delegacja rządowa w ogromnym zamieszaniu i pośpiechu opuściła salę”.

 

Punkt kulminacyjny łódzkiego strajku

Kilkanaście godzin później strajk osiągnął punkt kulminacyjny. Protestowały niemal wszystkie łódzkie fabryki, nie tylko włókiennicze. W mieście rozeszły się plotki o wyjściu robotników na ulice. Ostatecznie w marszu do Prezydium Rady Narodowej wzięło udział zaledwie kilkuset robotników. Doszło do niewielkich starć z ZOMO.

Po powrocie do Warszawy Jaroszewicz na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR zgłosił wniosek o natychmiastowe odwołanie podwyżek. Decyzja została podjęta jeszcze tego samego dnia i wieczorem ogłoszona na antenie Polskiego Radia. Weszła w życie 1 marca 1971 r.

O godz. 22:00 w zakładach Marchlewskiego ogłoszono, że strajk zostanie zakończony o północy. Ostatnie protestujące zakłady powróciły do pracy 17 lutego. Tego samego dnia do dymisji podał się I sekretarz łódzkiego Komitetu Wojewódzkiego PZPR, Józef Spychalski. Strajk przyniósł również poprawę warunków pracy, częściową modernizację zakładów oraz zwiększenie nakładów na inwestycje mieszkaniowe i komunikacyjne w Łodzi. „Sukces łódzkich robotników należy rozpatrywać w kontekście dramatu Grudnia. Gdyby nie tamte ofiary, strajk nie zakończyłby się powodzeniem. Reżim i robotnicy wyciągnęli wnioski. Łódzcy robotnicy pozostali w zakładach, prowadzili strajk okupacyjny. Pozostanie w fabrykach obniżyło ryzyko rozprawy ze strajkującymi” – podkreślił prof. Lesiakowski.

 

Więcej: Michał Szukała (PAP)

 

 

Polecane aktualności

Łódzkie święto swinga w ten weekend!

Łódzkie święto swinga w ten weekend!

Grzegorz Gawlik / UMŁ

Retro samochody, muzyka dixieland i stylizacje tancerzy przeniosą łodzian do Ameryki lat 30.... więcej

Wystawa „Marsz głodowy kobiet - Łódź 1981" na ulicy Piotrkowskiej -  fot. Witold Ancerowicz / UMŁ

Wystawa w 40. rocznicę największego w Polsce marszu głodowego

Tomasz Walczak / BRP

Na ulicy Piotrkowskiej stanęła wystawa poświęcona największemu w Polsce marszowi głodowemu, który... więcej

Zakończyła się rozbudowa łódzkiej kompostowni

Zakończyła się rozbudowa łódzkiej kompostowni

Małgorzata Loeffler / ZIM

Efektywne i ekologiczne zarządzanie odpadami w Łodzi. Zakończyła się rozbudowa łódzkiej kompostowni... więcej

Agata Burlińska, zastępca dyrektora Biura Aktywności Miejskiej UMŁ i Damian Raczkowski, przewodniczący komisji budżetu obywatelskiego Rady Miejskiej -  fot. UMŁ

Rozpoczyna się kolejny etap Łódzkiego Budżetu Obywatelskiego

Agnieszka Rutkowska / BRP

Rozpoczyna się kolejny etap Łódzkiego Budżetu Obywatelskiego. Po wstępnej opinii wydziałów i... więcej

Startuje Łódzki Rower Publiczny 2.0

Tomasz Andrzejewski / ZDiT

Od soboty 31 lipca skorzystamy z pierwszych rowerów nowego systemu Łódzkiego Roweru Publicznego.... więcej

Kontakt