Idziemy na strajk! 39. rocznica marszu głodowego kobiet w Łodzi

30 lipca 1981 roku ulicą Piotrkowską przeszedł największy w Polsce marsz kobiet. Szacuje się, że udział wzięło w nim kilkadziesiąt tysięcy kobiet wraz z dziećmi. Takie marsze organizowane przez „NSZZ Solidarność” odbywały się w wielu miastach w Polsce, były one wyrazem protestu przeciw fatalnej sytuacji bytowej polskich rodzin.

fot. Marek Widerkiewicz/zbiory Europejskiego Centrum Solidarności
fot. Marek Widerkiewicz/zbiory Europejskiego Centrum Solidarności

Problemy z zaopatrzeniem, reglamentacja towarów, ogromne niedobory na rynku były codziennością PRL-u. Problemy rozpoczęły się jeszcze w późnych latach siedemdziesiątych kiedy wprowadzono kartki na cukier. Z biegiem czasu system kartkowy obejmował coraz liczniejsze grupy towarów. W lutym 1981 r. wprowadzono kartki na mięso, a w kwietniu tego samego roku - także na wszelkie przetwory mięsne oraz masło, mąkę, ryż i kaszę. System reglamentacji objął również alkohol i papierosy. Mimo posiadanych kartek trzeba było stać w długich, wielogodzinnych kolejkach a i to nie dawało pewności, że towar się otrzyma. Żeby kupić lepsze gatunki wędlin przed sklepem mięsnym trzeba było się pojawić czasami o godzinie czwartej rano i pilnować kolejki. Takiego trudu podejmowały się całe rodziny wymieniając się co kilka godzin, szczególnie w zimie. Taka sytuacja prowadziła tylko do pogłębiania niezadowolenia i frustracji w społeczeństwie. O czym rozmawiano w kilometrowych można łatwo się domyśleć.

Bezpośrednią przyczyną organizowanych w całym kraju tzw. marszów głodowych, była decyzja rządu z początku lipca 1981 roku o podwyżce cen produktów żywnościowych wraz ze zmniejszeniem przydziałów kartkowych na mięso, ustalonych kilka miesięcy wcześniej. Społeczeństwo odebrało to jako kolejną złamaną przez rząd obietnicę i zapowiedź obniżenia i tak niskich standardów życia.

Zanim doszło do marszu, przez trzy dni przez centrum Łodzi przejechało około 130 autobusów i ciężarówek, z których wzywano kobiety do udziału w zaplanowanym na 30 lipca marszu.

„Solidarność”  w trosce o zachowanie kontroli nad marszem podjęła decyzję o jego zalegalizowaniu. Ówczesne władze miejskie zgodziły się na zorganizowanie marszu ulicą Piotrkowską.

Przed katedrą 30 lipca 1981 zgromadziły się włókniarki z łódzkich zakładów, a także delegacje z pobliskich miast: Bełchatowa, Kutna, Strykowa. O godzinie 16 ruszył pochód w kierunku placu Wolności, na którego czele szły matki z dziećmi. Tłum skandował hasła: „Precz z podwyżką”, „Trzy zmiany jeden głód”, „Jak zjeść kartkę nożem i widelcem”, „Kto jest odpowiedzialny za ten skandal”, „Chleba i wolności”. Protestujący zatrzymali się na kilkanaście minut przed Urzędem Miasta, gdzie Janina Kończak, 30-letnia matka trojga dzieci i przewodnicząca Komitetu Zakładowego w Stomilu, odczytała postulaty „Solidarności” skierowane do władz miasta i rządu, m.in. dotyczyły one: likwidacji „skandalu kartkowego”, poprawy zaopatrzenia i rezygnacji z obniżenia norm przydziałów mięsa.

Następnie odśpiewano hymn narodowy, „Boże coś Polskę” oraz „Rotę” i marsz ruszył dalej, a jego zakończenia miało miejsce na placu Wolności, gdzie z balkonu kawiarni „Pod Kurantem” ponownie przemawiali członkowie władz „Solidarności”.

Tamten okres i trudne czasy wspomina Pani Bogda Lipczyńska, która wtedy jako nastolatka wraz ze swoją mamą wzięła udział w marszu: - tego dnia razem z mamą miałyśmy pójść na zakupy, na te trudny zakupy we dwie, kiedy poszłam do mamy pod fabrykę na Piotrkowską, mama powiedziała mi, że nie pójdziemy na zakupy, pójdziemy na strajk. Niestety nie zdążyłyśmy pójść pod katedrę, bo kobiety już szły Piotrkowską w kierunku placu Wolności. Dołączyłyśmy i szłyśmy coraz wolniej, bo z bocznych ulic dołączały do nas inne kobiety, kobiety z dziećmi, młode kobiety, babcie z wnukami, tłum narastał, narastały tez emocje - więcej można posłuchać na nagraniu poniżej:

Marsze głodowe w sposób jednoznaczny przypominały władzy o niezadowoleniu społeczeństwa i były obok strajków jednym ze środków nacisku na rządzących. Przede wszystkim jednak były autentycznym przejawem troski o przyszłość. System kartkowy nie zapewnił „sprawiedliwszej” dystrybucji podstawowych towarów, nie ograniczył spekulacji i nie zlikwidował kolejek. Przyszłość wydawała się być niepewna w jej podstawowym wymiarze – trzech posiłków dziennie.

Polecane aktualności

Nowe zjeżdżalnie w aquaparku -  fot. Radosław Jóźwiak / UMŁ

Ponad pół kilometra nowych zjeżdżalni na Fali. Kolejne atrakcje łódzkiego aquaparku

Tomasz Walczak / BKSiDŁ

Banzai, Twister, Thunder i Anaconda – to nazwy nowych zjeżdżalni, które 14 sierpnia zostały... więcej

MCM Widzew -  Fot. Radosław Żydowicz/UMŁ

Miejskie centra medyczne z pomocą dla łodzian. W dobie pandemii skorzystało z nich ponad dwa tysiące nowych pacjentów

Tomasz Walczak/BKSiDŁ/info: BRPPM

Ostatnie miesiące były testem dla funkcjonowania służby zdrowia. Dobrze zdały go miejskie centra... więcej

Kamienica przy ul. Sienkiewicza 22 - wizualizacja

Łódź rewitalizacja. Kolejna kamienica przy ul. Sienkiewicza odzyska blask

Małgorzata Loeffler / ZIM

Zielone podwórko do sąsiedzkich spotkań, a obok świetlica, lokale usługowe i kameralne przestrzenie... więcej

Organizacja ruchu w Święto Wojska Polskiego

15 sierpnia (sobota) w godz. ok. 10:00–13:30 na pl. Katedralnym odbędą się uroczyste obchody Święta... więcej

Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi i Magdalena Jander, prezes i współzałożycielka firmy UVera -  fot. Radosław Jóźwiak / UMŁ

Łódzki start-up najlepszy w Europie

Wojciech Markiewicz / BKSiDŁ

Bakterie sprzed 2 miliardów lat pozwoliły łódzkiemu start-up’owi UVera zdobyć 2,5 miliona Euro... więcej

Kontakt