Urząd Miasta Łodzi

Awans Widzewa do Ekstraklasy wiedzie przez zwycięstwo z ŁKS

Porażka z Koroną Kielce i spadek na trzecie miejsce w ligowej tabeli kosztem Arki Gdynia nie zmienia bojowego nastawienia przy Piłsudskiego. Przed derbami Łodzi kwestia awansu do Ekstraklasy wciąż zależy wyłącznie od drużyny Janusza Niedźwiedzia.

Janusz Niedźwiedź, trener Widzewa Łódź -  fot. Łódź.pl
Janusz Niedźwiedź , fot. Łódź.pl

– Arka nas nie obchodzi. Zostały cztery mecze i mamy w nich maksymalnie zapunktować. Nigdy nie patrzyłem na innych – powiedział Janusz Niedźwiedź. 

Mimo ostatniego niepowodzenia, trudno się szkoleniowcowi Widzewa dziwić. Nie tylko dlatego, że jego zespół zagrał obiektywnie dobry mecz, ale także z uwagi na chłodną kalkulację. Bo choć bezpośrednio do Ekstraklasy Widzew może nie awansować nawet jeśli wygra wszystkie pozostałe mecze, to przy tym samym założeniu nadal jest w stanie osiągnąć swój cel.

Wystarczy triumfować w dwóch meczach więcej, a konkretnie – w tych barażowych. Play-offy będą konieczne, o ile tak samo jak Widzew punktować będzie nowy wicelider z Gdyni. Nie jest przecież wykluczone, że Arka w ostatnich czterech meczach przerwie swoją passę sześciu zwycięstw z rzędu bądź nie zachowa statusu zespołu niepokonanego w 2022 r. 

Każda seria kiedyś się kończy?

Kibice Widzewa liczą na przerwanie nie tylko passy Arki Gdynia, ale także tej dotyczącej derbów Łodzi. RTS w całej ich historii, a także w samym XXI w. wygrywał to prestiżowe starcie częściej od lokalnego rywala, ale na zwycięstwo czeka już długo, bo dwanaście lat. W tym sezonie mecz z Łódzkim Klubem Sportowym, zakończony pościgiem czerwono-biało-czerwonych od stanu 0:2 do 2:2, był ósmym z rzędu bez derbowego zwycięstwa. Czy na tej liczbie seria się zakończy? – Na derby jedziemy po trzy punkty – zapewniał na antenie Polsatu Sport pomocnik Widzewa, Karol Danielak.

– Zostało kilka tygodni, sama końcówka. Z taką grą, z tym, co pokazaliśmy w meczu z Koroną, wierzę, że ta drużyna zrobi to, o czym wszyscy razem marzymy. W derbach musimy zagrać z takim zaangażowaniem, determinacją, charakterem, prędkością gry. Wierzę, że na to stać drużynę – powiedział trener Niedźwiedź. Dodał przy tym warunek konieczny: – Jeśli tylko poprawimy skuteczność, musimy być spokojniejsi w ostatniej fazie akcji. 

Napastnicy wrócą przed derbami Łodzi

Dogodnych sytuacji Widzew kreował sobie w ostatnich meczach wiele, ale miał duże problemy z ich wykorzystywaniem. Ich liczba po powrocie do gry Bartłomieja Pawłowskiego i Juliusza Letniowskiego może się jeszcze zwiększyć. Kto je natomiast wykorzysta?

– Kilka dni przed derbami Łodzi do treningów wrócą środkowi napastnicy: Przemysław Kita i Bartosz Guzdek – wlewa nieco nadziei Niedźwiedź. 

Bo o ile łódzki klub w tym sezonie bije rekordy pod względem liczby piłkarzy, którzy zdobywają bramki (obecnie aż 23), tak najlepszy strzelec łodzian ma blisko trzy razy mniej trafień od lidera klasyfikacji strzelców na zapleczu Ekstraklasy. Dość powiedzieć, że tylko dwóch zawodników RTS ma więcej bramek na koncie od Pawła Tomczyka, który jesienią był rezerwowym i zimą wyjechał do Rumunii. 39-letni Marcin Robak zdobył w ubiegłych, nieudanych dla Widzewa rozgrywkach siedem bramek. Z takim wynikiem byłby w obecnym zespole najskuteczniejszy.

Jeśli Widzew marzy o awansie, swoje trafienia muszą dołożyć także ci, od których najbardziej wymaga się goli. Być może któryś z nich rozstrzygnie mecz derbowy? Wielu kibiców także doceniło poziom zaangażowania czy sposób, w jaki widzewiacy kreowali akcje w meczu z Koroną. W derbach Łodzi zdecydowanie woleliby jednak przedłożyć wynik ponad styl i bramki nad strzeleckie okazje.

Zobacz także

Kontakt