Lodz.pl 600 lat Łodzi

Urząd Miasta Łodzi

„Dziennik" Dawida Sierakowiaka. Historie z Litzmannastadt Getto

„Rozpoczynam nowy zeszyt mego dziennika i z tej okazji śmiem czynić życzenie, żeby stał się początkiem nowego, jaśniejszego i lepszego okresu w mym życiu niż ten, który się zawarł w zeszycie poprzednim. Zdaje się jednak, że to marzenie ściętej głowy. (…) Żadnej nadziei na lepsze…” - 6 kwietnia 1941 r.

Dawid Sierakowiak -  fot. ŁÓDŹ.PL
Po utworzeniu getta w Łodzi Dawid został do niego przesiedlony wraz z rodzicami i siostrą , fot. ŁÓDŹ.PL

Tak zaczyna się przejmujący dziennik z Litzmannastadt Getto, prowadzony systematycznie – pomimo tragicznej sytuacji – przez nastoletniego wówczas Dawida Sierakowiaka, który urodził się w Łodzi 25 lipca 1924 r. Nie znamy wspomnianych poprzednich zapisków, bo dwa pierwsze zeszyty zostały odnalezione w 1948 r. w miejscu jego zamieszkania, w getcie przy ul. Wawelskiej 20, a trzy kolejne odkryto dopiero w 1966 r. Po raz pierwszy „Dziennik” obejmujący okres od 6 kwietnia do 29 czerwca 1941 r. został opublikowany w grudniu 1958 r. w Biuletynie Żydowskiego Instytutu Historycznego. Dwa lata później oba zeszyty w formie książkowej wydane zostały przez „Iskry” (drugi zeszyt zawiera wydarzenia od 4 czerwca do 6 września 1942 r.). W 2015 r. nakładem wydawnictwa „Marginesy” ukazało się pierwsze pełne polskie wydanie „Dziennika” Dawida Sierakowiaka, którego pamiętnik jest dokumentem tamtych niewyobrażalnie dramatycznych czasów.

Machina zagłady

Przed wojną Dawid Sierakowiak mieszkał wraz z rodzicami przy ul. Sanockiej 22, na tzw. osiedlu ZUS. Po ukończeniu szkoły powszechnej otrzymał stypendium na kontynuację nauki w II Gimnazjum Męskim Towarzystwa Żydowskich Szkół Średnich w Łodzi przy ul. Magistrackiej (obecnie ul. Kamińskiego) 21. Należał także do żydowskiej organizacji harcerskiej Haszomer Hacair.

Nauki nie ukończył z powodu wybuchu wojny. Po utworzeniu getta w Łodzi (8 lutego 1940 r.) Dawid został do niego przesiedlony wraz z rodzicami i siostrą. Rodzina zamieszkała przy ul. Spacerowej 5/7. Po wywózce matki do obozu zagłady w Chełmie i śmierci ojca młody mężczyzna przeprowadził się wraz z siostrą Natalią na ul. Wawelską 20. Początkowo uczęszczał w getcie do szkoły średniej na Marysinie, gdzie należał do tajnej organizacji oraz kontynuował działalność harcerską. Jednocześnie dorabiał udzielaniem korepetycji, choć szkolnictwo w getcie zawieszono jesienią 1941 r.

Jedyne znane zdjęcie Dawida Sierakowiaka zostało wykonane właśnie w ostatnim dniu szkoły. Na fotografii widnieje obok swoich kolegów. 29 czerwca 1942 r. został ze swoją grupą roboczą przeniesiony do pracy w oddziale resortu rymarskiego przy ul. Łagiewnickiej 42, a następnie skierowany do biura Wydziału Personalnego. W sierpniu tego samego roku otrzymał posadę pracownika biurowego Arbeitseinsatz przy ul. Lutomierskiej 11, na której pozostał do śmierci 8 sierpnia 1943 r. Zmarł z powodu wycieńczenia organizmu, zapalenia płuc i głodu. Jedyne, co po nim pozostało, to właśnie pięć szczegółowo zapisanych brulionów opisujących dzień po dniu drogę ku zagładzie… Został pochowany na cmentarzu żydowskim przy ul. Brackiej.

Pamiętnik gehenny

Podczas pobytu w getcie Sierakowiak kontynuował pisanie swojego pamiętnika, które rozpoczął jeszcze przed wojną i realizował to zadanie niemal do ostatnich chwil, mając nadzieję na odmianę losu. Analizował wydarzenia polityczne, pisał o Łodzi pod niemiecką okupacją, o rządach Chaima Rumkowskiego w Litzmannstadt Getto, o wywózce Żydów do obozów zagłady, ale przede wszystkim – o codziennej walce o przetrwanie, szukaniu pracy, zdobywaniu pożywienia, powolnej utracie sił i wszechobecnym widmie śmierci. Między wierszami zapisków Sierakowiaka nieustannie przewijają się walka dobra ze złem, zwyczajne sprawy na tle masowej zbrodni oraz iskierki i potworności życia. Tak wyglądają prawdziwe fragmenty ludzkiej i tej nieludzkiej historii uwiecznione przez młodego człowieka w starych zeszytach odnalezionych gdzieś w stertach nadpalonych papierów.

Opublikowany już w kilku wydaniach „Dziennik” Dawida Sierakowiaka ma prawdziwy walor dokumentalny, bo przygotowany pierwotnie do druku tekst nie zawierał jakichkolwiek skrótów czy zmian. Poza amerykańskimi, brytyjskimi i polskimi wydaniami „Dziennik” został opublikowany również w tłumaczeniach na francuski, portugalski, szwedzki i włoski, stanowiąc kolejne świadectwo grozy Holocaustu. Autora „Dziennika” upamiętnia tablica od wewnętrznej strony muru cmentarza przy ul. Brackiej, ufundowana przez jego kolegę, Konrada Turowskiego, a także mural bałucki na ścianie kamienicy przy ul. Spacerowej 8.

„Wieczorem musiałem przygotować i ugotować kolację, co wyczerpało mnie zupełnie. Z polityki kompletnie nic nowego. Czuję, że znów poczynam dostawać melancholii z niecierpliwości. Doprawdy nie ma dla nas wyjścia z…”. To ostatni wpis Dawida.

Zobacz także

Kontakt