Trwa końcowe odliczanie

Za niespełna dwa tygodnie polskie siatkarki w Atlas Arenie rozpoczną udział w finałowym turnieju mistrzostw Europy. Podopieczne Jacka Nawrockiego od kilku dni trenują już w Łodzi, gdzie w trakcie mistrzostw zostaną rozegrane mecze grupy B, a także spotkania w 1/8 i ćwierćfinałach.

Przed zgrupowaniem poprzedzającym mistrzostwa biało-czerwone we Wrocławiu walczyły o kwalifikację olimpijską. W decydującym meczu po zaciętej walce przegrały 1:3 z Serbkami i biletów do Tokio jeszcze nie mogą rezerwować. Kolejną szansę awansu na IO będą miały w styczniu 2020, ale teraz najważniejsze są dla nich nadchodzące mistrzostwa Starego Kontynentu. O końcowych przygotowaniach do tego turnieju opowiada selekcjoner polskiej kadry.

- Nie ma tutaj nic nadzwyczajnego. Pracujemy standardowo, bez dużych obciążeń. Ta gra gdzieś się już zawiązuje, ale nadal potrzebny jest trening i zgrywanie zawodniczek występujących na różnych pozycjach. Cały czas jest przy tym dużo pracy. Do tego dochodzi dobre przygotowanie taktyczne na każdego przeciwnika. To bardzo pomaga w tego typu turniejach. Co do dyspozycji mentalnej, to mecz z Serbią gdzieś tam będzie zostawiał ślad w głowach dziewczyn. Naszym zadaniem jest to wyczyścić – powiedział Nawrocki, który trzy dni przed rozpoczęciem mistrzostw będzie obchodził 54 urodziny. Z pewnością najlepszym prezentem dla szkoleniowca byłby medal ME. Droga do takiego sukcesu jest jednak daleka. Polki rozpoczną rywalizację 23 sierpnia meczem ze Słowenią. W kolejnych spotkaniach grupowych zmierzą się z: Portugalią (24 sierpnia), Ukrainą (26 sierpnia), Belgią (28 sierpnia) i Włochami (29 sierpnia).

- Od początku sezonu powtarzam, że musimy twardo stąpać po ziemi. Mamy grupę, z której będziemy starali się wyjść z jak najlepszego miejsca. Później zaczyna się faza pucharowa i różne rzeczy mogą się zdarzyć. Trener Serbii podkreślił, że w jego kraju wygrywania ważnych spotkań uczono się 20 lat i dopiero po takim czasie może śmiało powiedzieć, że jego drużyna potrafi w takim meczu zwyciężyć nawet wtedy, gdy nie pokazuje tego, co potrafi. My na takim etapie jeszcze nie jesteśmy, dlatego ta faza pucharowa będzie dla nas wielką niewiadomą – powiedział Nawrocki.

Były szkoleniowiec PGE Skry Bełchatów opiekę nad reprezentacją Polski siatkarek przejął w roku 2015. Wcześniej nie pracował z kobietami i nie brał pod uwagę takiej możliwości. - Nigdy nawet o tym nie myślałem. Siatkówka męska i siatkówka żeńska to zupełnie inne dyscypliny. Takie same są reguły gry, jednak ze względu na fizjologię, psychologię i motoryczne możliwości zawodniczek filozofia gry jest zupełni inna – wyjaśnił Nawrocki. Pod jego wodzą kadrowiczki przez cztery lata zrobiły jednak ogromne postępy i z mało liczącej się drużyny stały się zespołem toczącym wyrównaną walkę z najlepszymi ekipami świata. Zdaniem szkoleniowca w głównej mierze jest to jednak zasługa samych siatkarek. - Jest tak dużo czynników wpływających na rozwój dziewczyn, że absolutnie nie można tego sprowadzać wyłącznie do treningów. Kluczowe jest to, że w swojej świadomości dziewczyny biorą rozwój we własne ręce. To jest ważne, żeby zawodniczka po ośmiu miesiącach w klubie kolejne cztery w kadrze spędzała na tym samym, czyli na systematycznym rozwoju i dobrym przygotowaniu do prestiżowych spotkań – powiedział Nawrocki.

W kadrze przygotowującej się do ME są m.in. trzy zawodniczki z łódzkich klubów: Klaudia Alagierska, Aleksandra Wójcik (ŁKS Commercecon) i Maria Stenzel (Grot Budowlani). Podczas wcześniejszych spotkań Alagierska i Stenzel wywalczyły sobie mocną pozycję w reprezentacji. Mniej okazji do gry miała Wójcik, która cały czas ma jednak szansę na to, by w czasie mistrzostw wystąpić przed łódzką publicznością. - Od początku sezonu gramy trzema skrzydłowymi: Martyną Grajber, Natalią Mędrzyk i Magdą Stysiak. Czasami pojawiają się dziewczyny na uzupełnienie tego składu, próbujemy różnych wariantów, ale wokół tej trójki to wszystko się kręciło i tu się za dużo nie zmieni. Cały czas szukamy jednak czwartej dziewczyny do tego, żeby uzupełniła skład na mistrzostwa. To długi turniej i na pewno taka dziewczyna też będzie miała możliwość pokazania się. Z Olą mieliśmy trochę kłopot z wejściem w trening, bo potrzebna była terapia i przerwa. Próbujemy też Zuzę Górecką oraz Martynę Łukasiuk – wyjaśnił Nawrocki.

W pierwszym meczu turnieju łódzcy kibice z dużym zainteresowaniem będą z pewnością patrzyli nie tylko na grę Polek, ale również na występ rozgrywającej reprezentacji Słowenii. Od nowego sezonu Eva Mori będzie bowiem zawodniczką ŁKS Commercecon. - Będzie okazja do tego, żeby się poznać. Może trochę na siebie pokrzyczymy i porobimy minki? Zobaczymy. Mam nadzieję, że jest to bardzo fajna dziewczyna – powiedziała Alagierska, która po udanym sezonie ligowym spełnia się w reprezentacji. – Taki scenariusz był gdzieś tam daleko, daleko w moich myślach, ale nie spodziewałam się, że tak szybko uda się to zrealizować. Cieszę się, że w ŁKS dostałam szansę i teraz mogę pokazać się na nowo. Rozdział meczu z Serbią już zamknęłyśmy i skupiamy się wyłącznie na ME. To jest nasz główny cel. Czy na mistrzostwach będzie medal? Zobaczymy. Nie ma co zbyt dużo mówić na ten temat – zakończyła środkowa mistrzyń Polski.

Pewna miejsca na podium jest natomiast Stenzel, która na pozycji libero będzie grała na zmianę z Pauliną Maj-Erwardt. - Będzie medal – zapewniła Stenzel. Jej zdaniem po przegranym meczu z Serbkami zespół jest dodatkowo zmotywowany i świadomy tego, co trzeba poprawić, by bić się o najwyższe cele. - Musimy teraz mocno wziąć się w garść i ostro pracować. Potrzebujemy więcej cierpliwości w grze, ograniczenia prostych błędów i większej dokładności. Wiemy, że otoczenie od nas wymaga coraz więcej. To świadczy o tym, że jesteśmy lepszym zespołem, od którego oczekuje się wygranych – podsumowała Stenzel.

Polecane aktualności

I Forum dla edukacji kulturalnej w Łodzi

Monika Ptasińska / Wydział Kultury

Od marca tego roku mamy w Łodzi Program wsparcia i rozwoju edukacji kulturalnej w Łodzi. Hasło... więcej

Poduszki ze specjalnej membrany na dachu Orientarium

Aleksandra Hac / BRP

Membrana ETFE jest lekka, elastyczna i bardzo wytrzymała. W porównaniu ze szkłem - kilkadziesiąt... więcej

Jaki będzie budżet Łodzi na 2020 rok?

Arkadiusz Grzegorczyk / BKSiDŁ

Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska oraz skarbnik Krzysztof Mączkowski przedstawili na konferencji... więcej

W Łodzi powstanie 200 stacji ładowania samochodów elektrycznych

Wojciech Markiewicz / BKSiDŁ

200 stacji ładowania samochodów elektrycznych pojawi się do końca 2020 roku na łódzkich ulicach. Ich... więcej

Zawyją syreny. To nie alarm, tylko test systemu ostrzegania

W związku z rozbudową i modernizacją miejskiego systemu alarmowania i ostrzegania na terenie miasta,... więcej

Kontakt