36. Festiwal Szkół Teatralnych: "Efekt"

autor:

Teatr Nowy im. K. Dejmka w Łodzi, Mała scena (ul. Zachodnia 93)

18.05.2018

Zapraszamy na spektakl.

Niedawno ktoś zadał mi pytanie: „Czy psychiatria jest nauką o mózgu czy nauką o umyśle?”. Mnie się podoba definicja psychiatrii jako nauki o umyśle. Nie można jednak abstrahować od faktu, że umysł „znajduje się” w mózgu. I że sposób funkcjonowania umysłu zależy np. od poziomu glukozy we krwi. Istnieje zatem styk między tym, co subiektywne, a tym, co obiektywne. Obiektywny może być niedobór serotoniny na synapsie. Ta obiektywność przekłada się jednak na subiektywność: na to, że ktoś jest smutny.


Z pewnością wiele zjawisk, które dawniej traktowaliśmy jako normalne czy codzienne, dzisiaj ma etykietę psychiatryczną. Dawniej ktoś był smutny, dzisiaj – cierpi na depresję. Dawniej dziecko było niegrzeczne, dziś – ma ADHD. Dawniej ktoś był nieśmiały, dzisiaj – cierpina zespół lęku społecznego. Nie chcę przez to powiedzieć, że ktoś, kto cierpi z powodu głębokiego smutku, nie ma otrzymać środków przeciwdepresyjnych. Rzecz dotyczy granicy; rozróżnienia sytuacji, w których podanie leku jest słusznym działaniem, od tych, w których jest to nadużyciem. Te granice psychiatrzy widzą nieraz w różnych miejscach. Wedle jednych każdy smutek zasługuje na prozac, wedle innych – doświadczenie głębokiego smutku po śmierci bliskiej osoby winno być odpowiedzialnie przeżyte. Ten sam stan raz może być określany słowem „żałoba”, innym razem – „depresja”.


Dostrzegam niebezpieczeństwo, że lekarz będzie narzucał pacjentowi własne przekonania etyczne. Jeżeli psychiatrze bliski jest wzorzec hedonistyczny, być może wkroczy z prozakiem wcześniej niż lekarz uznający wartość konfrontacji z własnymi przeżyciami duchowymi. Z tym wiąże się pytanie o znaczenie kategorii sprawczości.


Metody psychoterapeutyczne z pewnością działają głębiej niż sam tylko lek: pozwalają pracować nad zaburzeniem, nie zaś skupiać się jedynie na usuwaniu objawów. Inna sprawa, że w pracę terapeutyczną i lekarz, i pacjent muszą włożyć znacznie więcej wysiłku. Poświęcić więcej czasu. Fiolek z olanzapiną czy kwetiapiną są miliony. Na wyciągnięcie ręki.


Wszyscy natomiast, nawet reprezentanci postpsychiatrii, nie mają wątpliwości co do tego, że poważna psychoza wiąże się z ogromnym cierpieniem. A cierpienie jest znacznie ważniejszą kategorią niż objaw. Jest czymś, co domaga się działania. Dlatego nawet oni nie podważają sensowności podania w pewnych przypadkach haloperidolu czy nowoczesnej olanzapiny, środków usuwających psychozę. Urojenia prześladowcze przekładają się na doświadczenie tak silnej opresji, że nikomu nie życzę takiego przeżycia.


Bogdan de Barbaro w wywiadzie dla miesięcznika ZNAK nr 701
________________________________________

Czas trwania: 1 godz. 20 min.

Polecane aktualności

Rewaloryzacja Parku Jordanka – w grudniu zakończono prace

MM / KS

Park Jordanka powstał w odpowiedzi na prośbę mieszkańców Miasta w 2024 r. Stanowi teren zieleni o… więcej

Fot. P. Wacławiak, UMŁ.

Najukochańszym jubilatkom – moc życzeń! 602. rocznica lokacji Łodzi i 202. urodziny ulicy Piotrkowskiej

Tomasz Walczak / BAM

Kosze i wiązanki kwiatów, a przede wszystkim serdeczne życzenia złożyliśmy Łodzi, obchodzącej 29… więcej

„Rozmowy jak przy kawie”. Przed nami premiera ostatniego z pięciu tomów monografii Łodzi, przygotowanej na 600-lecie nadania praw miejskich

Tomasz Walczak / BAM

W najbliższy piątek, 18 lipca o godzinie 17 w Sali Lustrzanej Muzeum Miasta Łodzi przy ulicy… więcej

healthy cities

Dołącz do wyzwania Healthy Cities

MM / KS

Ruszyła piąta edycja wyzwania Healthy Cities, corocznej inicjatywy Grupy LUX MED, która łączy… więcej

Kontakt