Osiedle imienia Montwiłła-Mireckiego na Zdrowiu przed wojną stanowiło dumę łódzkiego magistratu, zostało bowiem zbudowane według najnowszych standardów. Mieszkania posiadały starannie zaprojektowane pokoje, osobne kuchnie, gaz, elektryczność i bieżąca wodę. Zamieszkiwała je głównie łódzka inteligencja i artyści
Po wybuchu wojny do pierwszych wysiedleń doszło już w grudniu 1939 roku. Miesiąc później, w styczniu 1940 roku przeprowadzono główną akcję wysiedleńcza, która miała niezwykle gwałtowny i brutalny charakter. Po otwarciu do mieszkań wchodzili uzbrojeni funkcjonariusze policji niemieckiej, nakazując zaskoczonym mieszkańcom opuszczenie lokali w ciągu 15–20 minut. Zostali oni przewiezieni do fabryki tkanin B.A. Gliksmana przy ulicy Łąkowej 4, gdzie znajdował się obóz przesiedleńczy, a następnie wywiezieni w różne rejonu okupowanej Polski.
Wydarzenia toczyły się w środku mroźnej nocy, w atmosferze ogromnej grozy. Kosztowały zdrowie i życie wielu osób, bowiem zaimprowizowany w fabryce "obóz przesiedleńczy" nie był miejscem przystosowanym do przebywania ludzi, zwłaszcza rodzin z dziećmi. Łodzianie skazani zostali na głód, zimno, brak nawet podstawowych pryczy i warunków sanitarnych. Następnie wywieziono ich pociągami towarowymi w różne, zupełnie nieznane im miejsca. Ich mieszkania zajęli Niemcy, jednak po wojnie większość mieszkańców powróciła na osiedle, które przetrwało wojnę bez większych zniszczeń.
Pamięć tych dni obchodzona jest przy ulicy Srebrzyńskiej 75, gdzie na jednej z kamienic wisi tablica upamiętniająca. Spotkanie od lat organizuje Tadeusz Krzemiński, mieszkaniec osiedla i wieloletni członek rady osiedla, który w chwili wysiedlenia był dzieckiem. Jest on synem Władysława Krzemińskiego, urzędnika łódzkiego magistratu, który zginął prawdopodobnie jeszcze przed 11 listopada 1939 roku na terenie poligonu na Brusie. W wydarzeniu biorą udział uczniowie szkół działających na osiedlu tj. XVIII Liceum Ogólnokształcącego im. Jędrzeja Śniadeckiego i Szkoły Podstawowej nr 40 im. Bohaterów Rewolucji 1905 roku.
W imieniu Prezydent Miasta Łodzi kwiaty złożył jej Pełnomocnik ds. Dziedzictwa Łodzi Mariusz Goss.
- Wysiedlenia miały miejsce jeszcze w kilku miejscach w Łodzi, ale mieszkańcy tej okolicy ucierpieli szczególnie, skazani na ekstremalne warunki, w środku zimy. Przez resztę wojny wiedli los wypędzonych, dlatego należy im się cześć, jako szczególnym bohaterom wojennym. Warto wspomnieć, że Niemcy zajęli to osiedle, uznając je za szczególnie wygodne, a było ono po odzyskaniu niepodległości swoistym symbolem polskości. Owocem polskiej myśli technicznej, pracy i starań wielu łodzian - powiedział Mariusz Goss.

