Bartosz Domaszewicz, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi: – W ostatnim czasie mamy do czynienia z bardzo dużym, skokowym wzrostem cen paliw. Na większości stacji benzynowych cena osiągnęła już poziom około 6 zł za 1 litr, co jest, w dużej mierze, efektem polityki tego rządu, polegającej na przerzucaniu kosztów różnego rodzaju działań politycznych na mieszkańców i obywateli. Jesteśmy dzisiaj pod stacją z grupy Orlen, jak państwo wiecie, grupa Orlen prowadzi działania nie tylko w sektorze paliwowym, do czego jest powołana, a także w sektorze medialnym – niedawno nabyła całą Grupę Polska Press i dzisiaj widzimy efekty tej polityki. Możecie państwo zaobserwować, jak wygląda ta sytuacja na przykładzie innych krajów naszego kontynentu, gdzie ceny paliw również wzrastają, ale ten wzrost prawie nigdzie nie jest tak wysoki jak w Polsce, gdzie przekroczył 28%. Dzisiaj płacimy 6 zł, ale pewnie to nie jest ostatnie słowo prezesa Obajtka i prezesa Kaczyńskiego, niedługo będziemy płacić jeszcze więcej.
Mateusz Walasek, radny Rady Miejskiej w Łodzi: – Niektórzy mogą twierdzić, że to tylko problem kierowców, zdarzają się takie głosy, że to najbogatsi zapłacą za zużyte paliwo. To nie jest prawda. Oczywiście, kierowców to też dotyczy, ale dotyczy to każdego z nas. Autobus też zużywa paliwo, to będą większe koszty dla miasta, dla komunikacji miejskiej i dlatego nas to, jako radnych, bardzo niepokoi. Ale dotyczy to również tych, którzy w ogóle nie jeżdżą transportem, a korzystają z różnych usług, kupują różne towary – dzisiaj prezes jednej z wielkich firm, akurat z branży budowlanej, mówił, że koszty transportu stanowią 30% kosztów jego produktu, jak jemu zdrożeje paliwo, zdrożeją też jego produkty budowlane.
Marcin Hencz, radny Rady Miejskiej w Łodzi: – Te ceny odczuwalne są dla łodzian, którzy robią zakupy, są odczuwalne dla samorządów, są odczuwalne dla przedsiębiorstw i my wszyscy na tym cierpimy. Ale jest też druga strona medalu, jest państwo, które bardzo się cieszy z rosnących cen i paliw i w sklepach, bowiem im wyższa inflacja, im wyższe ceny, tym wyższe przychody z VAT-u, który ratuje w tym momencie budżet. My nie dostrzegamy na co dzień tych podatków, rząd nie przedstawia nam sytuacji obiektywnie i, pod tym względem, propozycja, żeby obniżyć VAT lub go czasowo zlikwidować od cen paliw czy energii, w tym momencie, kiedy te ceny są i tak już zwielokrotnione, kiedy rząd już na nas zarobił, wydaje się rozsądna. Dlatego byśmy apelowali do rządu, aby wychładzać tę inflację, a nie ją napędzać cenami surowców.